Pomarudzę na początek, jak Tomasz K. w “orędziu noworocznym”, co?
Wiem, że akurat to nie jest typowo ludzka cecha, by o każdej porze dnia i nocy zachować rozsądek, empatię, miłość do bliźniego swego, ze szczególnym podkreśleniem zachowania przy tym elementarnej uczciwości, ale tym razem muszę złośliwie podkreślić, że Tomasz K. tym bardziej nie powinien o 9 rano w Nowy Rok na siłę potwierdzać, że o tej porze albo dostał szczególnego przypływu motywacji, żeby pracować na rzecz Gminy, albo choćby potwierdzać, że już o tej porze jest trzeźwy do tego stopnia, by napisać “noworoczne orędzie”! Niestety w mojej ocenie trzeźwy był jedynie w swoim mniemaniu, bo pierdoły, jakie próbował wciskać śpiącej po sylwestrowej zabawie sporej części tradycyjnego społeczeństwa świadczą wręcz o czymś przeciwnym, tj. że z trzeźwością umysłu wyżej wymienione”orędzie” nie ma za wiele wspólnego. Bez urazy, ale oprócz ewidentnych objawów infekcji wirusem PSM (Polityczne Skróty Myślowe) to jeszcze nachalnie udawał, że rozumie kilka poważnych oczekiwań i potrzeb mieszkańców, których konsekwentnie jakby nie zauważał w dni powszednie już chyba od roku.
Przed nami nowe połączenia – tym razem do Chojnowa i do Lubina darmowymi żółtymi autobusami
– wizjonersko ogłosił Tomasz K.
i dalej dodał:
Warto mieć na uwadze, że żółta komunikacja przejeżdżać będzie przez Ogrodzisko, Żabice, Trzebnice i Michałów. Dlaczego akurat ten obszar? Ponieważ zależało nam na maksymalnie szybkim dotarciu do Lubina i Chojnowa, przy jednoczesnej racjonalizacji kosztów przedsięwzięcia i włączeniu w ten projekt naszej gminnej komunikacji
– na trzeźwo brnie w absurd racjonalizator transportu publicznego.
Z jakiegoś znanego tylko jemu powodu burmistrz nie dopowiedział, że cały ten wielki powrót “żółtków” to… aż jeden poranny kurs z Chojnowa, przez Michałów, Trzebnice i dalej przez Żabice, i jeden kurs powrotny po południu z Lubina do Chojnowa.
Koniec roku, koniec bogatych lat dla Chocianowa… Życzę Nowego Roku bez złudzeń!
“Góra urodziła mysz”, mówiło się kiedyś w przypadku przerostu formy zapowiedzi, a wynikiem rzeczywistym. Ale to nie jeden powód do zdenerwowania sporej części społeczeństwa, że nie wspomnę o tych mieszkających w innych “obszarach”, na których nie zależało ekipie fachowców na maksymalnie szybkim dotarciu do Lubina. Większym skandalem jest to, że świadomie okłamywano ludzi od kilku miesięcy sugerując, że od 2026 roku wróci jakiś porządek w publicznym transporcie.
Szanowni Państwo,
bardzo proszę przeczytać mój “andrzejkowy” artykuł z 30 listopada, w którym w szczegółach omawiałem skandal, który wybuchnie 1 stycznia 2026 roku.
Szczerze mówiąc, każdy mieszkaniec miasta Chocianów dzięki “realizacji obietnic” Tomasza K. na trasie Chocianów – Lubin ma do pokonania tylko jedną przesiadkę, ale ktoś kto mieszka na przykład w Jabłonowie albo Trzmielowie ma do pokonania aż dwie przesiadki! I zastrzegam, że nie “zohudzam” nikomu podróży do Lubina chcących skorzystać z “darmowej” komunikacji Tomasza K., bo najpierw busem muszą dotrzeć do Chocianowa, żeby przesiąść się w busa “O zł” do Trzebnic, a tam już przesiądą się do “żółtka” jadącego z Chojnowa, by już po zwiedzeniu gminy stanąć na światłej ziemi Lubina. Mieszkańcy na przykład Szklar Dolnych będą mogli liczyć, że będą mieli tylko jedną przesiadkę w Trzebnicach, czyli te parę kilometrów, które dzielą ich od Lubina przemierzą w godzinę! Pardon, czy ja używam teraz jakiegoś “intelektualnego fikołka”? Czy “zohydziłem” komuś z tutejszych sołectw innowacyjną komunikację zbiorową, której reorganizacji podjął się Tomasz K? Nie. Wręcz namawiam, żeby dwa razy (pierwszy i ostatni) wszyscy wyborcy Tomasza K. skorzystali z “darmowych” udogodnień, jakie obiecał swoim zwolennikom. Niestety jedyną moją winą jest to, że mówię wprost o “fikołkach” władzy, czego boją się powiedzieć urzędnicy mieszkańcom, choć pytają”
– z pewnością wartą innej sprawy tłumaczyłem na długo przed “orędziem” Tomasza K.
I jeszcze następne zdania porażające ponurą prawdą:
Musicie Państwo wiedzieć, że projekt komunikacji pasażerskiej między Lubinem a Chojnowem, bo o tym naprawdę jest tutaj rozmowa, to pomysł, który wymyśliły Powiat Lubiński i Powiat Legnicki, głównie dla siebie. Na szczęście dla Tomasza K. najkrótsza droga pomiędzy Chojnowem a Lubinem biegnie przez kilka sołectw Gminy Chocianów, co postanowił wykorzystać nie dbając o koszty, jakie Gmina Chocianów poniesie z tego tytułu, że wielkodusznie Powiat Polkowicki zgodzi się, żeby wcześniej wymienione powiaty zechciały zabrać do autobusów także ludzi z Gminy Chocianów. Szacuję, że za zabranie do “żółtków” mieszkańców Michałowa, Żabic, Trzebnic i Ogrodzisk – plus tych, których na “pętlę” dowiozą busiki “0 zł” Gmina zapłaci co najmniej 500.000,00 zł/rocznie, bez względu czy pasażerów będzie trzech, czy trzydziestka… Nikt przecież nie da ci tyle, co naobieca władza Chocianowa, choćby kredytów do spłacenia, co?
Jak widać, już 1 stycznia 2026 roku o godzinie 9:33, kiedy wszyscy jeszcze spali #OdkrycieDolnegoŚląska, #prawdziwyburmistrz zamiast przyznania się do “skandalu”, potwierdza, że “Nikt przecież nie da ci tyle, co naobieca władza Chocianowa”.
Choć Tomasz K. od roku rekonstruuje własną rekonstrukcję transportu, to z “orędzia” dowiadujemy się, że rekonstrukcja jeszcze… trochę potrwa. Jak długo? – nerwowo zapyta pewnie niejeden entuzjasta Tomasza K. Tym razem w orędziu Tomasz K. twierdzi, że do pierwszego kwartału 2026 roku, zresztą sami przeczytajcie.
Cieszę się, że sukcesywnie rozwijamy schemat komunikacji dzięki państwa sugestiom i zgłaszanym potrzebom pomimo że nie była to moja obietnica wyborcza na tą kadencję (pisownia oryginalna) Pracujemy, realizujemy dane słowo i działamy dalej
– z “sukcesem” kończy Tomasz K.
Obawiam się jednak, że wiarygodność tego typu czarodziejskich słówek “pracujemy, realizujemy dane słowo…” nie powala już z nóg. Przypomnę, że prawdomówność burmistrza już dawno poddana została weryfikacji, jak obiecywał otwarcie COA w II kwartale 2025 roku, a wielkie otwarcie nastąpiło dopiero w październiku. Podobnie było np. z obiecanką, że Aleję im. Adama Myrdy, słynną już nawet w Burkina Faso, otworzy do czerwca 2025 roku, a wyszło jak zawsze, że czerwiec okazał się wrześniem. Nie byłbym sobą, gdybym teraz nie przypomniał, jak wyglądało Wielkie wprowadzanie transportu darmowego w Gminie Chocianów, szkoda tylko, że w tej chwili żaden z radnych nie ma cywilnej odwagi, by cokolwiek powiedzieć na temat tułaczki ludzi Chocianowa, jaką chocianowscy mędrcy zgotowali już w 2018 roku. Co prawda podczas “Orszaku Trzech Króli 2026” do mikrofonu coś ściemniał Krzysztof Leszczyński, były przewodniczący Rady, ale nie podejrzewam, żeby szczerze i odpowiedzialnie odnosił się do nerwowych początków “darmowego” transportu, ani nie wyglądał na człowieka z wyrzutami sumienia, że na swój chrześcijański sposób przyczynił się dewastacji Gminy przez chłoptaków z Lubina.
Tak, przyznaję, mam pewną słabość do przewodniczącego Rady (ćwierćwiecza) Krzysztofa Leszczyńskiego, dlatego na jednym oddechu przypomnę jeszcze jeden artykuł FAKTY Chocianów, który wieszczył całkiem – jak widać – wciąż świeży problem, a jednocześnie sięgał do “trudnych”, złego początków transportu publicznego rodem z Lubina. Choć napisałem go w 2018 to aktualny jest jak nigdy – przeczytajcie proszę…
Radny Leszczyński przebudził się z daremnym transportem w nocniku…
Czy teraz rozumiecie, dlaczego marudzę o nerwowości w Urzędzie Miasta i Gminy Chocianów, jeśli ta wyżej przedstawiona permanentnie trwa i trwa od dawna, co podkreśliłem w tytule dzisiejszego artykułu? W zaprzeszłą niedzielę napisałem artykuł Nerwowość w Urzędzie: choć chwalą wypasiony budżet, to “żółtki” nie jeżdżą ulicami Chocianowa!, podkreślając fenomen, że chociaż urzędnicy narzucają narrację, jakoby 130 mln wypasionego budżetu ich fachowym zdaniem kreatywnie i medialnie załatwiało wszystkie bolączki Gminy, bo takiej kasy Chocianów jeszcze nie widział, to i tak nie da się załatwić lekceważonych przez władzę prostych potrzeb mieszkańców. O co kaman? Każdy zachodzi w głowę, a ja tym bardziej, skoro od 10 lat piszę o fenomenie Chocianowa, promotora Tomasza K., i radnego Piotra Wandycza… i ich guru – Franciszka Skibickiego.



Chyba nikomu nie muszę tłumaczyć (chociaż jednak muszę…), dlaczego w kwestii organizacji transportu publicznego przywołuję postać Piotra Wandycza, członka Zarządu Powiatu Polkowickiego, byłego radnego Chocianowa? Tak się składa, że Powiat ma dużo kompetencji w tej sprawie, a nawet niedawno “jednogłośnie”, czyli przy aprobacie wyżej wymienionego radnego podjął uchwałę o przekazaniu organizacji transportu między Powiatem Lubińskim i Legnickim właśnie. Szumu medialnego było sporo i w końcu okazało się, że chodziło właśnie tylko o ten szum, a nie rozwiązanie wciąż nabrzmiewającego problemu w jednej z własnych Gmin. “Dupa blada”, jeśli Organy Powiatowe dla mieszkańców Gminy Chocianów “pozyskały”, na dodatek z niewspółmiernie wysoką opłatą ciążącą na budżecie zaledwie dwa kursy tranzytowe (rano i po południu). Jak myślicie, komu pomógł Zarząd Powiatu z Piotrem Wandyczem i Janem Wojtowiczem w sprawie bezstresowego dojazdu do Lubina? Bez urazy, ale nawet gdybym był zagorzałym fanem ich Tik-Tokowych osiągnięć, muszę uczciwie przyznać, że na pewno Gmina Chocianów nie jest beneficjentem ich “jednogłośnych” decyzji. Niestety były radny miejski kiedyś w randze wiceprzewodniczącego wielkodusznie lekką ręką zgadza się, żeby jego Gmina płaciła horrendalne setki tysięcy, by dobrze się żyło ludziom w Powiatach Legnickim i Lubińskim. O proszę, ile w 2026 roku będziemy musieli wydać z budżetu na tak zwane wydatki bieżące? Ile, jakieś 1,5 mln zł, na pomoc finansową i dotacje na komunikację zbiorową do Lubina i Polkowic (a raczej tylko do Lubina, bo Gmina zerwała porozumienie jeszcze w tamtym roku). Mam wrażenie, że oni nawet jakby mieli nie 130 mln a 260 mln budżetu (pomijam, że lwia część jest z kredytów), to i tak nie potrafią tych pieniędzy dobrze wykorzystać; albo nie potrafią, albo – co gorszą – nie chcą, bo mają inny cel…
Na bogato, co? Niestety radnego powiatowego Piotra Wandycza najwyraźniej mało to obchodzi, bo w swoim “orędziu” noworocznym planuje nowe wyzwania sportowe, jak wyżej i charytatywne, a jakże pod auspicjami PCPR, albo innych druhów. Szkoda tylko, że w tym wszystkim nie znajduje czasu na pełnienie funkcji radnego, za co pobiera dietę. Ups…
(może nie znajdę zrozumienia u mojego kolegi Wikarego, w tym innych Pańć np. z RCK, urzędników, radnych, dyrektora Biblioteki i kierowniczki GK, niemniej zwierzę się, że najlepszym antidotum na nerwowość, którą już w drugim artykule w tym roku podnoszę do rangi fatum jest… – szwedzki folk. W ramach przerwy posłuchajcie, a od razu doznacie ulgi, jak ja).
Jak mi T-Roc miły, czuję się prawie wyleczony z marudzenia, jakie rozpocząłem na wstępie, toteż ciupasem, już świeży i spokojny niczym ten piesek ze zdjęcia powyżej trzymany na rękach przez burmistrza, przejdę do meritum. Jest 11 stycznia, dłuższy o 24 minuty od najkrótszego dnia w roku, a ja wciąż czekam na wywiady pracowników merytorycznych, które nerwowo niedawno zapowiadała władza.
Nerwowość w Urzędzie: choć chwalą wypasiony budżet, to “żółtki” nie jeżdżą ulicami Chocianowa!
I co? Okazuje się, że pewnie nie tylko o 24 minut dłużej będę czekał na wywiady z pracownikami merytorycznymi, które zapowiedziała urzędnicza ekipa, bo zamiast tego mamy “mrożące krew w żyłach” informacje, że burmistrza Chocianowa z Ratusza “wyeksmitowano” na dworzec PKP.


Jedno, czyli opublikowanie jakiegoś ekskluzywnego wywiadu ze Skarbnik Stanisławą Potoczną w sprawie “rekordowego budżetu” oczywiście nie wyklucza drugiego, tj. przeniesienia się burmistrza do innego Ratusza, niż powszechnie znany, ale chyba nie doceniam jednak nerwowości Urzędu, którego nie zlikwiduje nawet mój cudowny “szwedzki folk”. Tak, czy inaczej to przykre uczucie, jeśli autorytety urzędnicze coś obiecują, a całkiem spora rzesza naiwnych, takich jak ja, czekają albo na światłe wypowiedzi w sprawie publicznych pieniędzy, albo na te zapowiadane “żółte” autobusy relacji Chocianów – Lubin. Albo na “zapowiadane” od 4 lat wąskie gardło, albo światła na skrzyżowaniu Kolejowej z Głogowską, które władza montuje, głównie “werbalnie” już od niemal 2 lat.
Cytując Nowaka Kaspera i Chocianów News: do sprawy niebawem wrócimy!
– z nadzieją napisałem tydzień temu, naiwnie łudząc się, że może Nowak, kierowniczka Elżbieta, może Wan, albo chociaż Chocianów (Katarzyna) News spełnią moje nieskrywane tęsknoty związane z wypowiedzią super doświadczonej i jeszcze bardziej wykształconej Pani Skarbnik, czym groziła ekipa fachowców?
“Czy ja durna jestem?” – choć przygotowałem się na rzekomo miażdżące dowody, że kadencja 2010-2014 była gorsza od czterech kadencji Franciszka Skibickiego, że o kadencjach Tomasza K. nawet nie wspomnę, którym – że podkreślę – wiedzą służyła Stanisława Potoczna, to jednak będę musiał jeszcze poczekać z wyłożeniem swoich kart na stół. Myślę, że już teraz nie tylko mnie, ale także sporą rzeszę ludzi zainteresowanych sprawami budżetowymi mocno zajmie oczekiwanie na głos fachowca pięciu kadencji, w tym także moje skromne uwagi do jej stanowiska. Niestety wyszło na to, że nie dość, że czekając na te “wywiady pracowników merytorycznych” napisałem Nerwowość Urzędu część drugą, to w ramach spójności, kontynuacji i… zwykłej prawdy będę zmuszony napisać Nerwowość Urzędu część trzecią! Wobec powyższego, do tematu niebawem wrócimy – że zacytuję klasyka.
Aha, byłbym zapomniał… Zamiast wywiadów otrzymałem pachnący fiołkami list od Katarzyny Tymińskiej (Chocianów News).
Pani Katarzyna najwyraźniej jednak nadal mnie nie docenia, to po pierwsze. Po drugie, nigdy nie piszę w złej woli, a wszystko opieram na faktach i dowodach. Namawiam wobec powyższego, by nie czekała aż 14 dni, żeby złożyć pozew. Podpowiem, że ma wybitnych prawników w Urzędzie, zaczynając od Juranda Jezioro, poprzez Kuleszę, na Dworaczyku skończywszy, którzy jeśli ładnie poprosi napiszą jej lepszy tekst, niż ten powyżej. Informuję, że grożenie pozwem może działać na znajomych, o których mowa w tekście, ale na mnie to nie działa.
Jeszcze raz namawiam do złożenia pozwu, wtedy być może w Sądzie Katarzyna Tymińska wreszcie dowie się, że ona to jednak ona.
Wobec powyższego, jak na wstępie, już o 24 minuty dłużej tak samo z wypiekami na twarzy czekam na wywiad z Stanisławą Potoczną i pozew od Katarzyny Tymińskiej.
P.S.:
Jak mi T-Roc miły, zaraz po szwedzkim folku działa na mnie ta dedykacja…
Robert Harenza
























Comments