Artykuł

Nerwowość w Urzędzie: choć chwalą wypasiony budżet, to “żółtki” nie jeżdżą ulicami Chocianowa!

0

Jeśli dzisiaj będę nienaturalnie miły, nadmiernie delikatny, bo ja wiem… rozpływający się, niczym miód na boczku, przepraszam z góry, wybaczcie, ale to bynajmniej nie z powodu szampańskiej zabawy, w jakiej uczestniczyłem z środy na czwartek, lecz z racji innego wzruszenia. Po prostu po lekturze tekstu, jaki na urzędowym profilu Facebook zamieściła najważniejsza z najważniejszych “naczelniczka” Wydziałów (El-Dziunia GK – użyję inicjałów, by nie demaskować tej wrażliwej pani inżynier) wszystkie zmysły mi oszalały ze szczęścia, w tym jeden najważniejszy szczególnie – zmysł powagi.

I jak tu nie dziękować, nie całować po rączkach, nie tulić i nie chwalić “prezydium” urzędniczek chocianowskiego magistratu, jeśli po 10 latach FAKTY Chocianów nareszcie doczekały się polemiki, inna sprawa, że topornej i niestosownej, ale jednak “polemiki”! (podkreślenie – moje). Sami widzicie, że wcale nie przesadzam, jeśli reakcję na mój ostatni artykuł Koniec roku, koniec bogatych lat dla Chocianowa… Życzę Nowego Roku bez złudzeń! będę jeszcze przez chwilę traktował ze wszystkimi honorami cudu, tj. tak jakbym jakimś zbiegiem okoliczności otrzymał esemesa z życzeniami na 2026 rok od mojej Pani ze snu.

Rekordowy budżet inwestycyjny Miasta i Gminy Chocianów to trzeba go obrzydzić

– napisała i nie żartuje, bo śmiertelnie poważnie wierzy w wyżej przywołane racje inż. Elżbieta Kowalczuk, kierowniczka ćwierćwiecza.

Pomijając na razie fakt, że w nerwach pani inżynier typowy “budżet miasta i Gminy” nieprofesjonalnie i mylnie nazywa “budżetem inwestycyjnym” i na dodatek “rekordowym”, podtrzymuję to, że nadal upajam się cudem, że w ogóle z wysokości swojego majestatu raczyła wziąć udział w dyskusji społecznej, jaką wzbudził mój artykuł (a nie mówiłem, że dzisiaj mogę być nienaturalnie miły?). Na dodatek pozostając w aurze fascynacji jakąkolwiek formą “polemiki” udam, że w wyrażeniu “to trzeba go obrzydzić” nie zauważam oprócz zwykłej ignorancji oznak innej kobiecej przypadłości, tj. skłonności do emocjonalnego formułowania diagnoz nie na temat. Szczerze mówiąc, naprawdę na chłodno trudno użyć pojęcia “obrzydzać” w kontekście budżetu, ale gdy się jest zdenerwowaną kobietą to inna sprawa, bo wtedy wszystkie nieadekwatne słowa mogą być użyte, teoretycznie bez żadnych konsekwencji i kar publicznie przewidzianych.

Tak, że tak… Z apelem do mieszkańców odezwała się najbardziej ekstremalnie żeńska część “ekipy fachowców” Tomasza K.. O co pańcie apelują? Przede wszystkim, żeby nie słuchać nikogo prócz nich, nie ulegać kłamliwej opozycji, bo to są urzędnicze wyrocznie, a El. GK to nawet od ćwierćwiecza jest jedyną Prawdą Objawioną. W akcie furii zapomniała, że etos urzędnika, na który z lekkością wiejskiego demagoga powołuje się w apelu do mieszkańców Gminy sama wdeptała w bruk, a wiarygodność i uczciwość rozmieniła na drobne, tak przekraczając dyscyplinę finansów publicznych, jak i matacząc w najróżniejszych sprawach życia publicznego. A wszystko od czasu namaszczenia na burmistrza Chocianowa zupełnie nowocześnie patrzącego na rygory prawne i samorządowe młodzieńca z Lubina, tj. lekko sobie traktującego konstytucyjne i ustawowe kompetencje organów władzy, lekceważącego zasad dyscypliny budżetowej i finansów publicznych, przypadkiem będącym mężem swojej bratanicy. Ups…

(…) robimy inwestycje dla Was. I kogo to boli?

– w końcu ni z gruchy, ni pietruchy padło pytanie.

Szanowna Publiko,
zazwyczaj jestem prawdomówny, więc szczerze wyjawię, że nie wiem, kogo i co boli, bo “ekipa fachowców” (z wszystkich znanych i nieznanych “ratuszów”, jakich plaga ostatnio pojawia się w świadomości mieszkańców gminy) robi inwestycje dla Was. Mogę się tylko domyślać, że autorka ma na myśli jakąś grupę ludzi, nie mogąc precyzyjnie określić, kogo i co boli. Ale skoro dla niej nie jest ważne, żeby konkretnie odnieść się do rzeczy, więc co ja mam się głowić.

To widać

– co prawda pada odpowiedź urzędniczek, stąd być może Wy (w domyśle: poddani mieszkańcy), dla których robi się inwestycje widzicie więcej, niestety ja naprawdę nie potrafię dostrzec, kogo boli i co, nie tylko zresztą w kwestii budżetu.

A teraz już bez ironii i udawanej fascynacji cudem tej oficjalnej “pierwszej polemiki” urzędników z FAKTY Chocianów muszę oświadczyć, że nieco światła na problem bólu i tego, kogo dotyka ta cielesna przypadłość podrzuciła mi Katarzyna Tymińska (Chocianów News), zresztą moja ulubienica, która wyłącznie z powodów wrodzonej nieśmiałości nigdy nie podpisuje swoich złotych myśli, ani nie podaje pełnionej funkcji w strukturach samorządowej “ekipy fachowców”.

Tak bardzo opozycja jest zafiksowana na to żeby nic się nie działo, nie udawało, nie rozwijało (co zresztą pokazali w latach zapaści finansowej 2010-2014) że są gotowi zrobić wszystko żeby inni mieszkańcy nie widzieli zmian – a jak mieszkańcy piszą, wspierają, jest ok, że jest lepiej – to hejtują, wyzywają i obrażają (pisownia oryginalna)

– wyznała Katarzyna Tymińska bezpruderyjnie stwierdzając, że opozycji należy szukać wyłącznie w latach 2010-2014, tj. w okresie moich służbowych relacji z samorządem Chocianowa.

Przysięgam, że nie skarżę się na brak odwzajemnienia “uczuć” od Chocianów (Katarzyna) News, bo nie tylko mój wizerunek “redaktorka” często tu i ówdzie z emocjami wartymi innej sprawy widzi co najmniej odmiennie, niż inni (eufemizm), ale z tym, że ja “hejtuję, wyzywam i obrażam” i robię wszystko, żeby inni mieszkańcy nie widzieli zmian to już wręcz kliniczna przesada. Nie chcąc jednak walczyć z pewnym wysublimowanym rodzajem pomroczności jasnej redaktorki Chocianów News wyznam właściwie tylko to, że wiedza, rozsądek i umiar w wyrażaniu sądów nie są jej znane nawet z zasłyszanych plotek. Dla zachowania dziennikarskiej staranności przywołam kilka nie moich opinii, z których wynika, że “urzędniczka” Chocianów News nie zdobywa popularności wśród mieszkańców przyzwoitością, kulturą osobistą ani kompetencjami, a jedynie dość specyficznym rodzajem głupoty, który nakazuje wstrzymywanie się od jakichkolwiek form dyskusji i konwersacji.

Szanowni Państwo,
ze względu na szacunek dla Waszego czasu postaram się już od folkloru urzędniczego przejść do ważniejszych spraw, niż irytacja “urzędniczek” z powodu kilku trafnych uwag, jakie zamieściła była radna Anna Pichała jako komentarz do mojego artykułu. Przypomnę:

I co tu mamy? Oprócz prawdy zawartej w dokumentach uchwalonych przez Radę Miejską ani jednego niepotrzebnego zdania. Niestety rekcja urzędowych propagandzistek przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Kierowniczka Elżbieta Kowalczuk uznała, że to jest “obrzydzanie” rekordowego budżetu, a jedynym wyznacznikiem rekordu i argumentem świadczącym o sile budżetu dla niej jest horrendalna (prawda, jak na Chocianów wysoka) wielkość zaplanowanych wydatków! Najprościej mówiąc, kierowniczka ćwierćwiecza Kowalczuk upaja się kwotą blisko 130 mln zł “do wydania”, choć tym samym obnaża swoją niewiedzę w kwestii zasad budżetowych.

Wobec powyższego poważnie odniosę się tylko do wyżej postawionych tez, bo już gdzieś w tyle głowy słyszę głos mojego kolegi Wikarego, który przestrzega mnie, żebym bynajmniej nie próbował edukować z budżetu ani inż. Kowalczuk, ani tym bardziej innych urzędowo postawionych pańć, bo do wieczora nie skończę. Poza tym Czytelnicy i tak nie są zanadto zainteresowani tym, żebym tutaj udowodnił, że siłę budżetu mierzy się wielkością dochodów bieżących, bo incydentalne dotacje z zewnątrz nie wpływają na kondycję finansową gminy, bo są to pieniądze znaczone i kontrolowane ze wszystkimi rygorami obrotu środkami publicznymi. To, że ktoś opowiada dyrdymały o rekordowym budżecie, jakiego nie traficie w całym Zagłębiu Miedziowym to zwykłe opowieści spod magla, na dodatek jeśli nazywa się go “inwestycyjnym” jest co najmniej pomieszaniem pojęć, jeśli nie zupełnym nonsensem. Trudno zresztą szukać lepszego przykładu, jak atak na Annę Pichałę, która jest ekonomistką z wykształcenia (Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu) przez inżynier z zielonogórskiej uczelni technicznej, że ta widzi masę różnych zagrożeń w polityce finansowej aktualnej władzy, a na dodatek przypisując jej hejterskie skłonności i brak dobrej woli.

Ponad 5 kadencji trzech różnych burmistrzów Miasta i Gminy Chocianów i budżet przygotowuje ta sama Skarbnik. Osoba o wielkim doświadczeniu i jeszcze większym wykształceniu. Pomagają w tym wszyscy urzędnicy

– to ma być koronny argument, którego użyła Elżbieta Kowalczuk, żeby przekonać mieszkańców, że budżet jest i rekordowy i inwestycyjny.

Niestety dopóki sama Stanisława Potoczna nie zabierze głosu w tej sprawie to wszelkiego typu powoływania się na łaskę i niełaskę “merytorycznych urzędników” typu Wan, Nowak, Tymińska czy Kowalczuk muszę sobie i Wam podarować. Podkreślić jednak należy, że w latach 2010-2014 służbowo byłem związany z Samorządem Gminy Chocianów, podobnie zresztą jak Elżbieta Kowalczuk i Stanisława Potoczna, więc bardzo dobrze wiem, jakie zdolności, wiedzę i doświadczenie posiadają te postaci. Nie muszę powoływać się na ostatnie opinie Regionalnej Izby Obrachunkowej, żeby docenić kunszt tricków (bez żadnej ironii) stosowanych przez Skarbnik Gminy Chocianów w utrzymaniu “wskaźników” przy konstrukcji budżetu Gminy, ale nie zamierzam się tym chwalić, jak wyżej Elżbieta Kowalczuk lub Krystian Wan w długim i tyleż samo infantylnym wykładzie na publiczno – prywatnym portalu chocianow.pl

Pominę tymczasem wszystkie pierdoły, które wygłasza tutaj rzecznik Wan à propos tego, że RIO dopuściło zadłużenie Gminy z uwagami, czego raczył nie dodać rzecznik.

Warto zauważyć, że w latach największej budżetowej zapaści, czyli środki na inwestycje, czyli kiedy środki na inwestycje były drastycznie niższe niż zaciągane kredyty, czyli w roku 2011 budżet inwestycyjny zawierał niewiele ponad 300 tysięcy złotych, a kredyty ponad 15,5 mln. W 2026 roku kredyt ma też wynieść w okolicach 16 mln, ale skala inwestycji jest 180 krotnie większa (słownie : sto osiemdziesiąt razy)”

– konfabuluje i wprost kłamie niejaki Nowak Kasper, skupiając swoją uwagę na kadencji Romana Kowalskiego, tj. 2010-2014. Tak durni są, że nie widzą innych okresów w historii Chocianowa?

I w tej chwili dochodzimy do pojęcia wiarygodności, jakiej już nie mają ani redaktorzy/urzędnicy typu Nowak, Wan czy Elżbieta Kowalczuk, bo kłamią co można już weryfikować wte i wewte. Nowak informuje, że w 2011 roku Roman Kowalski odziedziczył po Franciszku (ćwierćwiecza) Skibickim wieloletnie zadłużenie w kwocie aż 15,5 mln zł. I perfidnie napisał, że: “W 2026 roku kredyt ma też wynieść w okolicach 16 mln”.
Ej, ej – Nowak…! Powinieneś napisać, że tylko w jednym roku 2026 twój burmistrz Tomasz K. planuje wziąć aż 18 mln zł, czyli o 2 mln zł więcej, niż Franciszek Skibicki wziął przez całą dekadę.

Nie lubię twierdzić w formule per analogiam, ale tym razem “ekipa fachowców” zdenerwowała mnie do tego stopnia, że przedstawię jeszcze jeden dowód na to, że kłamią, kłamali w każdej nawet najdrobniejszej sprawie. Oceńcie sami. Na początku roku 2025 właśnie Nowak Kasper przeprowadził “ekskluzywny” wywiad z Tomaszem K. i w nim oprócz propagandowego bełkotu można było dowiedzieć się, jakie to biedne życie w 2024 roku pędził burmistrz Tomasz K.

Obecnie w 2025 roku moja wypłata, wbrew twierdzeniom opozycji nie wynosi 20 tysięcy tylko dokładnie 10 tysięcy 681 złotych i 52 grosze na rękę (…)

– dokładnie rok temu wyznał Tomasz K.

Daje to około 128.172,00 zł, jak by nie liczyć. Ale czy prawdę pisał Nowak, którą autoryzował Tomasz K.? No nie mówili prawdy, co potwierdza oficjalne oświadczenie majątkowe, które o dziwo ukrywano do tej pory (dopiero niedawno pojawiło się na BIP).

309.000,00 zł / 12 = 25.800,00 zł

Czy teraz Katarzyna (Chocianów News) Tymińska znów zarzuci mi opozycji (cokolwiek to słowo znaczy) hejt, pomówienia i oszczerstwa? A, byłbym zapomniał, że także ta redaktorka ubolewała, że burmistrz Tomasz K. pracuje w pocie czoła za przysłowiowe “Bóg zapłać”…

I żeby tego było mało, okazuje się, że misja samego Starosty Polkowickiego Kamila Ciupaka mniej kosztuje powiat, niż “żebracza” wręcz gaża burmistrza trzynastotysięcznej Gminy. Można? Można!

Szanowni Państwo,
pomimo tego, że napisałem tyle zdań, dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że zupełnie po próżnicy. Naprawdę, nie powinienem angażować Waszej uwagi ściemą, jaką w mediach społecznościowych i w innych miejscach publicznej użyteczności aplikuje mieszkańcom chocianowska władza. Naprawdę czuję się z tym źle, że tak dałem się sprowokować do dyskusji na temat “rekordowego budżetu”, a ani słowem jeszcze nie napisałem o skandalu z WIELKIM powrotem darmowej komunikacji do Chocianowa.

Oddaję Wam głos!

Cytując Nowaka Kaspera i Chocianów News: do sprawy niebawem wrócimy!

P.S.:
Kwiatki posyłam wiadomo dla której Pani…

Robert Harenza

Koniec roku, koniec bogatych lat dla Chocianowa… Życzę Nowego Roku bez złudzeń!

Poprzedni artykuł

Nerwowość w Urzędzie: część druga

Następny artykuł

Comments

Comments are closed.

Login/Sign up