Święta, Święta… i po Świętach – zwyczajowo o przemijaniu mówią jedni. Fakt, może trzeba jakoś żyć i bez Świąt, ale mi chyba jednak daleko do tej wymownej racjonalizacji. Mnie się nic nie chce, totalnie nic, ani mówić, ani pisać, ani śmiać się, ani wspominać, tym bardziej marzyć… Mówić mi nie chce się, bo po co mówić o czymkolwiek, jeśli dla wielu ludzi słowa nic nie znaczą. Śmiać mi się nie chce, bo niełatwo śmiać się z rzeczy niepojętych, bo tragicznie śmiesznych z istoty, a najczęściej tylko z takimi precedensami właśnie mamy do czynienia na Kulczyńsko- Ciupakowej prowincji (patrz: zdjęcie startowe – nowa siedziba Urzędu KD Kultura).
“Wiwaja jula…” – ode mnie. Choć w sercu pozostaną tylko inne życzenia, których sam nie usłyszałem
Wspominać również nie warto, bo o kim, jeśli wszyscy zawodzą, zwodzą i kombinują, bo nadal nie zrozumieli, że tworzą pamięć negatywną, która jest silniejsza, niż jakakolwiek namiastka pozytywnych wspomnień. I jeszcze to, że nawet marzyć nie można, choć to ponoć najbardziej optymistyczne uczucie człowieka.
W tej chwili „dżem” propagandowy, który ważyła ekipa „Czasu na zmiany” przez ostatnie lata wykipiał z gara na dobre. Okazuje się, że władza Chocianowa wręcz panicznie poszukuje pieniędzy, a obiecanki cacanki, jak budowa dróg, zniesienie podatku od nieruchomości, czy „pozyskiwanie” wielkich milionów (mirabelek) przez Tomasza K. bez rozgłosu, w tajemnicy i medialnej ciszy zamieniły się w uchwały o podniesieniu podatków, szukaniu pieniędzy w dostarczaniu wody i odprowadzaniu ścieków w kieszeniach mieszkańców. Poza tym, przedziwnie „parują” z budżetu miliony rzekomo pozyskanych środków. Mikstura iście kwaśna, aż gęby mieszkańców wykrzywia…
– choć pisałem to we wrześniu 2024 roku, nic się nie zmieniło na lepsze, jak zwykle we wrześniu tego roku podniesiono podatki, zwiększono zadłużenie kredytowe, ledwo, ledwo dopinając zapłaty prawie 13 mln zł za budowę obwodnico-alei, zresztą wybudowaną z naruszeniem kilku paragrafów i dyscypliny finansowej, o czym za chwilę będzie głośno na pół Polski.
“Dżem” z obiecanek, podatków i mirabelek Tomasza K. jest kwaśny, aż gęby wykrzywia…
W “poświętnej depresji” twierdzę, że nie tylko marzyć się nie chce, ale nawet marzycielstwo jest wysoce nie wskazane, jeśli dawno poza skalę wyskoczyły wskaźniki mitomanii i barejowskiej metafizyki chłoptaków z Lubina i rady Wojtowiczów z Polkowic, z którą mamy do czynienia nie tylko przez cały kończący się 2025 rok, ale nieprzerwanie od kilku “bogatych lat” niezrównoważonego rozwoju Gminy Chocianów. Można poczuć się zmęczonym oglądaniem tego spektaklu obłudy, co?
Uchwalili budżet i co im zrobisz…? “Ludzkie Pany” z tej władzy samorządowej!
Dlatego wszystkie odkrywane przeze mnie teraz sylwestrowe zwątpienia i niejasne emocje nie powinny dziwić, zresztą jak wiele uczuć, które często uciekają pod most (a że wyśpiewane prawie “a capella”, to jeszcze bardziej skomplikowana sprawa…).
“To nie miłość, co tu kryć”… Nic mi się nie chce, ale to nie znaczy, że nic nie będę robił, a tym bardziej nie napiszę dzisiaj “Słowa na niedzielę” pod tytułem “Na koniec roku potrafię być proroczo smutny”, albo inny tekst, na przykład “Dzisiaj mam Sylwestra, a pojutrze ruszę w tany”. Nic mi się nie chce, ale jak sami widzicie to nie powód, żeby rezygnować z najładniejszych chwil i najtrudniejszych doznań, a tym bardziej nie dowód, że moja melancholia jest niewiarygodna albo cynicznie udawana. Pomimo tego, że ludzi wokoło traktuje się zestawami etiud zgranymi jak kolędy pocztówkowe na gramofonie Bambino, tj.
– albo wzruszającymi fociami.
– albo wizualizacjami i kłamstwami, jak na przykład to, że radny (administratywista) Czesław Smyk i współpraca z nim “spowodowały”, że Gmina dostanie 1 mln zł dotacji rządowej, którą dostaną bez łaski i znajomości wszystkie gminy i powiaty na odbudowę Obrony Cywilnej.
– albo życzeniami wyrażonymi przez burmistrza w dwóch językach, aczkolwiek moim zdaniem to nawet w trzech, bo także w języku politycznych frazesów, zrozumiałym szczególnie dla apologetów chocianowskiej władzy.
Wspólnie z urzędnikami, moimi współpracownikami podejmujemy wyzwania, które przez poprzednie dekady uznawane były za niemożliwe do zrealizowania, a które obecnie widocznie przyczyniają się do zmiany Naszej małej Ojczyzny na lepsze
– wyznaje w charakterystycznym dla niego języku Tomasz K.
Może przetłumaczę na język zdrowego rozsądku, bo gros mieszkańców rzeczywiście nie zrozumie co “Odkrycie Dolnego Śląska” miał na myśli twierdząc “podejmujemy wyzwania, które przez poprzednie dekady uznawane były za niemożliwe do zrealizowania”. Otóż te wyzwania niemożliwe do zrealizowania to:
1) Jednokierunkowa obwodnica/aleja o długości 500m za 13 mln zł na kredyt.
2) Umieszczenie Rady Miejskiej w Centrum Patriotyzmu im. Marii i Lecha Kaczyńskich, częściej zwanym po prostu Centrum Przesiadkowym.
3) Zadłużenie Gminy do poziomu 40 mln zł na koniec tego roku, tj. do niespotykanego w poprzednich dekadach poziomu 70% dochodów własnych.
4) Niemożliwym do tej pory, a jednak cudownie możliwym absurdem, którego twórcami są urzędnicy i współpracownicy jest otwarcie trzeciego Ratusza, na dworcu Kolei Dolnośląskich (przez dekady był tylko Ratusz, a teraz mamy drugi mały Ratusz COA Elżbiety Kowalczuk i Ratusz kolejowy na wyłączność burmistrza i Kultury RCK sąsiada Katulskiego Adaśka).
5) Niemożliwym do wyobrażenia było to, że do Lubina będzie trzeba jeździć z przesiadką w Trzebnicach “na pętli”, a tu masz, dzięki podjętym “wyzwaniom” ekipa fachowców zrealizuje swój pomysł nowoczesnego miasta już w nowym roku.
6) Mógłbym tak długo wyliczać, ale na razie zakończę jeszcze jednym osiągnięciem niemożliwym do pomyślenia w poprzednich dekadach – tj. osiągnięciem wydatków na urzędników i propagandę, także tę kulturalną “na wysokim poziomie” (Dzień dobry dla klasyczki) w wysokości prawie 20 mln zł w 2026 roku.
(wybaczcie, ale muszę chwilę odsapnąć po tłumaczeniu z języka politycznych frazesów Tomasza K. na… nasz)
Rzadko mi się zdarza, żeby jakaś sytuacja spowodowała we mnie reakcje inne, niż te raczej przewidywalne, ale dzisiaj naprawdę poczułem dotkliwą bezradność, jednocześnie wiedząc, jakimi życzeniami zakończę ten “noworoczny” tekst. Z wypiekami na twarzy czekałem na projekt budżetu na 2026 rok. Pisałem, że chciałbym się mylić w sprawie przyszłości finansowej i inwestycyjnej Gminy, którą uważam od dawna za trudną (eufemizm), ale nie mam już złudzeń. Niestety nie myliłem się w swoim apriorycznym myśleniu. Tomasz K. zaczyna suflować najbardziej z miękkich “inwestycji”, tj. inwestycji społecznych. Te twarde, oparte na darmowych pieniądzach od PiSu skończyły się na dobre. Pozostały szopka z konkursem na nazwę Bistra, które podzieli los PERON (blue) CAFFE i zapowiedzi, że już 2029 roku (za trzy lata) będą remonty dwóch ulic, a na dodatek to może nawet ruszy przebudowa stadionu (przypomnę: na podstawie projektu, za który już dziś ktoś dostanie pieniądze a za trzy lata trzeba będzie go aktualizować).
Zauważcie Państwo…
Szacunkowy koszt inwestycji to 12-15 mln zł
– z bereta podają urzędnicy z Chocianowa.
I jak tu “żyć” panie prezesie, jeśli na 500 metrów jednokierunkowej ścieżki nazwanej obwodnicą w 2025 roku Gmina wydała prawie 13 mln zł, a za 3 lata za wypasiony stadion szacuje wydać 12-15 mln? “Czy ja durna jestem…?” – deflacja osiągnie poziom jeszcze niedawno strzelającej pod niebiosa inflacji?
Mówiąc między nami, z wypiekami na twarzy poczekam na ten moment, w którym dowiem się, że jak zwykle miałem rację twierdząc, że przez najbliższe dwa lata nie będzie żadnych innych inwestycji, niż kaparzenie kanalizacji. Na razie nieśmiałym zwiastunem nowego budżetu na 2026 była zapowiedź zakupu następnych busów, jak gdyby Gmina Chocianów stała się przedsiębiorstwem busiarzy, ale to tylko papkinowskie opowiastki schyłkowego Tomasza K., bo obiektywnie burmistrz nie będzie miał możliwości realizować planów, i tego, co mu się “opłaca”. Między innymi już niedługo zobaczymy w projekcie tyle kreacyjnych kwiatków, że głowa mała. W tym roku radni już wydali ponad 1 mln zł na bezsensowną komunikację “0 zł” kręcącą się wokół komina, wożąc powietrze i nabijając kasę producentom ropy. Tu przyświecę “światełkiem pamięci” – za ponad 600.000,00 zł zakupiono 3 busy, a na 3 miesiące przed końcem roku wydano następne ponad pół miliona złotych na dofinansowanie ZUKiTP sp. z o.o. idące na wynagrodzenia i pochodne dla kierowców
– napisałem w listopadzie.
To może na przykładzie pokażę ów fenomen ekonomii, jakim kierują się “chłoptaki” w rządzeniu Gminą, co? Cóż, że będzie i “śmieszno i straszno”, jak za czasów ćwierćwiecza socjalistycznej ekonomi Franciszka Skibickiego, ale niech tam…
Spotkania tego formatu to nie tylko rozmowy o gospodarce i samorządzie – to także przestrzeń, w której kultura zabiera głos i przypomina, że rozwój społeczny i gospodarczy idą w parze z rozwojem życia kulturalnego
– w języku słusznie minionym wypowiedział się był ekonomista i kulturoznawca Katulski (sąsiad) Adaśko.
A propos modelu rozwoju gospodarczego, jaki aplikują nam specjaliści i eksperci z Lubina mam do opowiedzenia anegdotę.
Szanowni Państwo,
na tym właśnie opiera się zmysł ekonomiczny chłoptaków, że płacą ciężki pieniądze Dworaczykowi Adaśkowi (“macen-asa” znam z przegranej ze mną rozprawy o bezprawną eksmisję, jaką wytoczyła mi inż. Elżbieta Kowalczuk, bo jeszcze za istnienia MZGKiM Dworaczyk był jej pełnomocnikiem, później tenże macen-as miał napisać audyt po likwidacji Zakładu Budżetowego, ale publicznie nie opublikowano tego dzieła, więc nie wiadomo, czy w ogóle powstało, a teraz macen-as zarabiając na środkach z dotacji Gminy wysłał do mnie “wezwanie do zapłaty” kwoty 66 zł (słownie: sześćdziesiąt sześć polskich złotych) w ramach “kary” za powolne czytanie, czyli nieoddanie do Biblioteki wypożyczonego tomiku wierszy. I teraz nie jestem pewny czy Państwo dobrze widzą ten absurd? Podsumowując jednym zdaniem: w czasach Tomasza K. pisma ponaglające z Biblioteki wysyła mecenas, bo tylu ich jest w każdej instytucji gminnej, że coś robić wypada.
Nie powinienem się chwalić, że wolno czytam, można rzec, że nawet całe lata zajmuje mi czytanie tomika wierszy, ale w okolicznościach omawiania postaci intelektualisty, ekonomisty i myśliciela Katulskiego Adaśka muszę podkreślić, że ten jako dyrektor płaci abonament Dworaczykowi miesiąc w miesiąc osobno dla Biblioteki i osobno dla RCK za tzw. obsługę prawną po kilka tysięcy złotych, by ten napisał wezwanie do zapłaty na 66 zł. Ok, zawiniłem, zapłaciłem, ale niesmak pozostał i to bynajmniej nie z powodu tego, że straciłem sześć dych, ale z powodu wydawania horrendalnych wynagrodzeń na konto kolegi Tomasza K. żerującego na Gminie od wielu lat. To jest owa “ekonomia” gminna, że książkę, którą mógłbym kupić za 5 zł na kiermaszu Biblioteki, która za tę cenę wyprzedaje swoje zbiory jak leci, zapłaciłem 66 zł jako karę. Można? Można. Na dodatek “za karę” nie przez kwadrans szukano “pełnomocnictwa” dla Dworaczyka, którego nie otrzymałem wraz z wezwaniem, a jak już mi go pokazano to nie mogłem go zeskanować, ponieważ zdaniem Katulskiego Adaśka i Księgowej to dokument wyłącznie do “wglądu”, a nie posiadania. Wesołe, co? Ale żeby było jeszcze weselej, w czasie poszukiwania “pełnomocnictwa” mogłem sobie zrobić zdjęcie świeżo zakupionych chyba ze 100 leżaków i jednego schludnego wierszyka z tomika Wierszy Wybranych Gravesa.
Bohaterka wiersza była schludna, niczym Świąteczne życzenia chocianowskich samorządowców, czyż nie?
Drodzy Mieszkańcy Miasta i Gminy Chocianów… – Facebook.com
Mówcie co chcecie, ale z protekcjonalnych i nieczytelnych dla ogółu życzeń wyselekcjonowanych z grona lokalnych myślicieli, najgłębiej w pamięć wryły mi się życzenia najważniejszego z radnych powiatowych Wandycza Piotra, trochę niby ni z gruchy, ni z pietruchy występującego u wydawcy Informatora Gminy Chocianów (Katulski RCK Adaśko), ale to nic. Bo piękne słowa wyraził, że powtórzę:
Niech 2026 rok będzie czasem rozwoju, spełnionych marzeń i pozytywnych zmian
– tłumaczy konieczność pozytywnych zmian nasz członek Zarządu.
Sam piękniej tego bym nie ujął. Rzeczywiście “pozytywne” zmiany są konieczne, niestety akurat ten myśliciel źle wpływa na marzycielskie potrzeby społeczeństwa już od czasów zaprzeszłej kadencji, jak pełnił funkcję radnego gminy (m.in. aktywnie uczestnicząc we wprowadzaniu braku dyskusji na sesjach), a co dopiero teraz, gdy do dodania w rozwój gminy nie ma nic prócz gładkich foci, albo wręcz współdziałania z Tomaszem K. w kwestii okłamywania mieszkańców w sprawie powrotu stabilnej komunikacji między Chocianowem a Lubinem.
Nic mi się nie chce, ale to nie znaczy, żebym nie napisał, że wielki powrót “żółtych” autobusów do Chocianowa to następny powód do frustracji mieszkańców. Przykro mi, ale znowu najbardziej zainteresowani przeżyją ogromne rozczarowanie. Redakcja FAKTY Chocianów nieoficjalnie dowiedziała się, że będą zaledwie dwa kursy do Chojnowa i dwa kursy do Lubina, czyli tylko, żeby dowieźć młodzież szkolną do szkół i z powrotem do domów. Tyle! A co z “pętlą” przesiadkową? Ową pętlą będzie stanowiła trasa Michałów, Marynów, Trzebnice, Żabice i odwrotnie jadąc z Lubina w kierunku Chojnowa. To wszystko, co załatwił Tomasz K. w ramach powrotu darmowej komunikacji. Przykro mi, że znów miałem rację drwiąc z wielkich zapowiedzi i obiecanek, choć jednocześnie współczuję wszystkim wierzącym w mrzonki marketingowe “ekipy fachowców”.
P.S.:
Szanowni Państwo,
w zespole natręctw, które przedstawiłem wyżej to jedno mi przypadło do gustu, że w ramach “poświątecznej melancholii” i przedsmaku sylwestrowej zabawy mam ochotę napisać życzenia, z tą przekorną uwagą, że tak, jakby napisała je moja Najdroższa:
“Na nowy rok życzę Panu wyłącznie tego, czego sobie…!”
Robert Harenza





































Comments