Dzień dobry! Szczególnie po chocianowskich obchodach Dnia Niepodległości mam ochotę z przekorą zastosować właśnie tę najprostszą formę powitania innych wolnych ludzi, niż na przykład: “Administracja was wyzwoli”, albo “Władza to wasza wolność”, jak skromną grupę patriotów władza Chocianowa przywitała po wtorkowej mszy w intencji Ojczyzny.
Ale nie o obchodach 11 Listopada postanowiłem dzisiaj opowiedzieć, bo nie tylko z ostatnich nawoływań i zaproszeń Tomasza K. na otwarcie Centrum Obsługi Administracyjnej mam powody twierdzić, że obchody Wielkiego Dnia otwarcia “małego Ratusza” Elżbiety Kowalczuk przyćmił swoją ważnością Święto Narodowe.
Referat Komunalny GK Elżbiety Kowalczuk do tego stopnia od paru dni przeżywał przeprowadzkę i radość 12 Listopada – Dzień COA, że nawet zapomniano o wywieszeniu na mieście biało czerwonych flag przed 11 Listopada, o czym zresztą z niesmakiem powiadomiono redakcję FAKTY Chocianów jeszcze podczas obchodów Święta.
Poza tym uroczystości na Rynku okazały się skromniutką, króciutką i raczej szkolną akademią skupioną wyłącznie na okazjonalnie – patetycznym składaniu bukietów kwiatów przez urzędników i wybitnych “przedstawicieli” narodu, nota bene bukietów zakupionych z kasy publicznej wyłącznie na okoliczność zrobienia okazjonalnych foci.
Na dodatek chocianowskiego 11 Listopada nie zaszczycił żaden z ważnych ViPów ani z województwa, ani okolicznych powiatów, a nawet nie zauważyłem inż. Elżbiety Kowalczuk, dla której ważniejszym było urządzanie nowego biura. Za to ostentacyjnie i zachłannie do foci pozowali kandydaci na zastąpienie Tomasza K. na stanowisku burmistrza, tj. Piotr Wandycz i Katarzyna Kulczyńska… Tak właśnie zapamiętam chocianowskie odzyskanie niepodległości, poprzez przedterminowe wybory już dość wyraźnie rysujące się na horyzoncie.
Jak mi T-Roc miły, nawet patriotyczny entuzjazm płynący z dzisiejszego zdjęcia startowego, na którym urzędniczki i radni (w tym były radny, były przewodniczący i twórca słynnego Klubu Radnych Kulczyński 2018, Krzysztof Leszczyński we własnej dawno niewidzianej publicznie osobie) wystąpili na scenie Regionalnego Centrum Kultu podczas części “artystycznej” rocznicy – nie umywa się do prestiżu imprezy 12 Listopada – otwarcia “małego Ratusza” Elżbiety Kowalczuk, tj. Centrum Obsługi Administracyjnej, cokolwiek twórca tej instytucji miał na myśli.
Radni odwołali przewodniczącego – regionfan.pl
Ogłoszenie kupię/sprzedam/zamienię: mgr Krzysztof Leszczyński (z cyklu PORTRETY RADNYCH CHOCIANOWA)
A nie mówiłem – uroczystość 12 Listopada zaszczycił nawet sam poseł, Krzysztof Kubów oraz radny Artur Wandycz i ksiądz z kropidłem, by urzędniczkom i urzędnikom oczyścić przestrzeń z demonów i natchnąć Pańcie i prezesa wodociągów i transportu publicznego do uczciwych myśli, empatycznych decyzji i uchronić w/w od wyrzutów sumienia, o które zresztą nigdy nie posądzałem tej grupy zawodowej.
Yes. Yes. Yes – jak mawiał premier Marcinkiewicz, a teraz powtarza Tomasz K. – mamy to!
Otwarcie Centrum Obsługi Administracyjnej to kolejny krok w stronę nowoczesnej, przyjaznej i dostępnej administracji
– ucieszyła się radna lubińska Katarzyna Kulczyńska.
Lubińskiej radnej wtóruje lubiński poseł, zupełnie jakby Chocianów był sołectwem Lubina.
To miejsce, gdzie właściwie w jednym miejscu wszyscy mieszkańcy będą mogli różne sprawy pozałatwiać, odnowiony budynek, warto było zainwestować tutaj te pieniądze, bo do będzie służyło i mieszkańcom, ale też pracownikom którzy będą funkcjonować w bardzo komfortowych warunkach”
– mówił do zainteresowanych urzędników i księdza poseł Kubów.
A widzicie, że jednak dążenie do nowoczesnej, przyjaznej administracji i komfortowi pracy urzędników jest w lubińskich środowiskach władzy ważniejsze, niż zdrowie, niż dobre drogi, powaga, stabilny transport publiczny czy transparentność w obrocie publicznymi środkami, przerostem administracji czy rygorami w gospodarnym wydatkowaniem gminnych pieniędzy. Pojęcie “administracja” ewidentnie w Chocianowie przyćmiewa najbardziej samorządowe idee, choćby takie, jak działanie w interesie Gminy, uczciwość, wykonywanie podstawowych zadań własnych Gminy bez zaspakajania partykularnych interesów środowisk wspierających władzę, czy najbardziej ważne, tj. Organ Wykonawczy wykonuje polecenia Rady, jest pod jej kontrolą, a nie, jak urzędnicy Chocianowa, rządzi się własnymi prawami, interesami i osobistymi korzyściami.
Niestety w chaosie administracyjnym i dezinformacyjnym urzędników, jaki z dobrym skutkiem od 2018 roku wprowadza “ekipa fachowców z Lubina” Tomasza K. nie powinno nikogo dziwić wyżej postawione pytanie. No co, nie żartuję… Tomasz K. otworzył Centrum Administracyjne, które na swoje potrzeby nazywam “małym Ratuszem” Elżbiety Kowalczuk, ale mieszkańcy już od kilku lat mają problemy z określeniem, kto rzeczywiście rządzi Gminą – Elżbieta Kowalczuk, Patrycja Jugo, czy żona Katarzyna, a może poseł Kubów, który plecie dyrdymały, że “wszystkie sprawy pozałatwiane będą” w jednym miejscu, a nie jest to prawdą.
Nie będę wnikał w szczegóły, ale dla przeciętnego mieszkańca urzędowanie Kierowniczki OPSu w “małym Ratuszu”, ani Pańcie od naliczania czynszów z Referatu GK, ani fajne warunki prezesa dawnego PWK nie zaspokoją najważniejszych potrzeb mieszkańców Gminy. Jak dobrze niektórzy mieszkańcy zaczęli zauważać, akurat w Centrum nie będą rozstrzygane najważniejsze sprawy mieszkańców, w tym głównie rozwój i przyszłość Gminy, dlatego też nie spotkamy tam Tadeusza Kehle (prywatnie brat Elżbiety), a otwarcie Centrum nie poprawi jakości dróg, ani nie załatwi “komfortowego” dojazdu ludzi do Lubina czy Polkowic, czym rzekomo zajmuje się prezes Adamczyk.
Zresztą co by nie powiedzieć, akurat z tą inwestycją szło Tomaszowi K., jak przysłowiowej księżniczce w deszcz…
Ponad 5 lat temu, jak Tomasz K. zamiast budować drogę na Zagórze za ponad 400.000,00 zł gromadzkich pieniędzy kupił opuszczony przez Tauron posterunek energetyczny.
O ironio losu, to chyba sam radny Artur Wandycz przecinał wstęgę przed COA, choć zapewniał, że droga na Zagórze, z której pieniądze przeznaczono na “komfortowe” warunki urzędników będzie, i będzie, nawet lepsza, i piękniejsza, niż miała być…
Po tym Rada Miejska w 2020 roku przeznaczyła następne ponad 2 mln zł na remont i przystosowanie budynku, a jeszcze na początku tego roku burmistrz kupował meble, żeby przybytek administracji otworzyć na Dzień Jagody 2025, ale coś nie pykło.
“Mały Ratusz” dla administracji bez publiki otworzono dopiero 12 Listopada 2025 roku!
Co prawda nie pokazano pierwszego petenta, który przyszedł załatwić “wszystkie sprawy”, bo ich tam będzie dziennie, jak kot napłakał, ale ważniejsze jest to, że urzędnicy zapraszają wszystkich chętnych do zwiedzania, jakby otworzyli Galerię Handlową albo nawet Muzeum Administracji NIEcyfrowej, w którym pokazane będą wszelkie techniki załatwiania spraw ludności, jakie stosowano w zaprzeszłym wieku, tj. bez Internetu, telefonów i komputerów… W kraju cieszymy się z aplikacji mObywatel i coraz większej ilości spraw załatwianych drogą cyfrową, a u nas w gminie budujemy kolejny budynek, bo urzędnicy lubińscy się nie mieszczą…
Bez urazy, może to tylko sukces efemeryczny, ale w końcu wypada mi pochwalić Tomasza K., że po pięciu latach trudu zwieńczył swoje dzieło. Otóż tak, Szanowni Państwo, muszę pochwalić Tomasza K., bo akurat tę inwestycję kaparzył tak długo, bo finansował ją wyłącznie z dochodów własnych Gminy (poza drobnym wkładem na tzw. Centrum Informacji Turystycznej, które także miało się zmieścić w “małym Ratuszu”, obietnica – a jakże Tomasza K. – a już nikt o tym nie pamięta). Muszę to podkreślić, pomijając niedoinformowanie posła Kubowa, bo ta inwestycja nie była jakoś wyraźnie wspierana przez poprzedni rząd ani inne regionalne projekty, którymi lubi i chwali się Tomasz K. Akurat tutaj nie mógł liczyć na szczególne środki ani od Województwa, ani od Programu POLSKI ŁAD, a musiał bazować na własnych pieniądzach.
To jest inwestycja faktycznie wykonana przez burmistrza i leży w zakresie jego kompetencji a nie powiatu czy województwa.
Szacuję, że całość kosztowała chocianowskich podatników około 3,5 miliona zł. To niedużo, żeby poprawić “komfort” pracy urzędnikom zapomnianych od ćwierćwiecza przez poprzedników, jak nie przymierzając drogi albo wykluczenie komunikacyjne. Niestety dlatego wszystko trwało aż 5 lat, bo według ekonomistów typu rzecznik Wan, Kasper Nowak, Chocianow.News z Katarzyną Tymińską czy innych Bagińskich Gmina od 2020 roku licząc mogła dysponować zaledwie dwoma milionami na inwestycje. Oczywiście nie jest to prawdą, ale gdyby nawet, to władza Centrum Obsługi Administracyjnej powinna postawić w 2 lata, a kaparzyła realizację aż przez bitą pięciolatkę. Przez pięć lat (jeszcze raz powtórzę nieprawdę, 5x 2 mln zł) Gmina powinna zgromadzić aż 10 mln zł! To gdzie podziały się pozostałe 6,5 mln zł? Czyżby pieniądze te przeznaczono na drogi, by Tomasz K. w końcu mógł zrealizować swoje powiedzonko, że “drogi powinno się robić raz, a dobrze”. Pamiętacie, prawda? Nie? W kampanii wyborczej nabijał się ze sposobu naprawy dróg przez ciocię Elę i organizował konkurs na największą dziurę.
Niestety po tym, jak ostatnio ludzie reagują na styl naprawy i budowy dróg gminnych (co zastawiłem sobie na zakończenie) pieniądze Gminne nie poszły ani nie idą na realizowanie elementarnych zadań własnych Gminy, wśród których jest dbanie o stan infrastruktury drogowej. Moim skromnym zdaniem gros pieniędzy własnych przepuszczane jest – w myśl formuł “Administracja Was wyzwoli”, albo “Administracja jest milsza, niż niepodległość” – na wynagrodzenia urzędników.
Powiem więc prosto z mostu – od 2019 roku, w którym rocznie wydawano 3,5 mln zł na administrację, doszło do tego, że w 2025 roku musimy wydać 13 mln zł!
“Ekipa fachowców” Tomasza K. drogo kosztuje, choć nie za bardzo widać ich dzielną pracę ani na drogach, ani podczas sesji Rady Miejskiej.
Ups…
Pozwólcie, że uroczyste otwarcie Centrum Obsługi Administracyjnej zakończę kolejną brednią o budowie dróg przez Tomasza K.
Nie zamierzam zabierać dodatkowego głosu w dyskusji, a jedynie syntetycznie stwierdzić, że z komentarzy “urzędników” w sprawie krytycznych komentarzy mieszkańców wynika jedynie to, że mieszkańcy są po prostu niedouczeni, nie mają świadomości, że jeżdżą zrobionymi drogami.
I co, czy w końcu zauważyliście, że to “urzędnicy” w Chocianowie są od tego, by mówić jak wygląda rzeczywistość, a obserwacje i fakty, które przytaczają “malkontenci”, jak zwykło nazywać się użytkowników dróg to ich mylne wyobrażenia, głupota, pieniactwo, niechęć do burmistrza, i co tam jeszcze ślina na język przyniesie. Po to właśnie otworzono Centrum Obsługi Administracyjnej, by właśnie wszechstronnie wykształceni “wybitni” urzędnicy swoje tanie pierdoły mogli wygadywać w komfortowych warunkach, w odróżnieniu od petentów, którzy nie czują żadnego komfortu w życiu codziennym.
A mówiąc już poza marginesem, radny powiatowy Piotr Wandycz, choć Gmina w pocie czoła naprawia powiatowe drogi woli fotografować się we Wrocławiu na Bezpartyjnym Kongresie Samorządowym, niż zabrać głos w sprawie dotyczącej miejscowości, w której mieszka.
Z uwagi na to, że druga kandydatka na miejsce po Tomaszu K. nie mieszka w gminie Chocianów, nie mam pretensji, że lubi pokazać się z dobrej strony na tym samym “kongresie” samorządowców.
OkPa! (“Najdroższa”- dodaję w nawiasie, by tym swoim staroświeckim romantyzmem nie psuć całkiem fajnego młodzieżowego pożegnania!)
Robert Harenza












































































Comments